"Walka do końca" - wypowiedzi po #PIAWIS

01
sie

W sobotnie popołudnie Niebiesko-Czerwoni wygrali z Wisłą Kraków 4-3. Przedstawiamy pomeczowe wypowiedzi trenerów obu drużyn oraz piłkarzy - Jakuba Łabojko, Hugo Vallejo oraz Samuel Ntamacka. 


Jakub Łabojko: Na pewno niełatwa pogoda do gry. Na rozgrzewce widziałem kibiców, którzy wachlowali się, mi się też marzyło wachlować lub biegać z jakimś wiatrakiem. Niestety pogoda była dla obu drużyn taka sama. Po meczu było widać, ile nas to kosztowało, gdzie wszyscy usiedli na ziemię. Raczej ciężko było się cieszyć, bo emocjonalnie, fizycznie, mentalnie ten mecz nas dużo kosztował i na pewno cieszę się zwycięstwem. Duży rollercoaster, mogliśmy w tej pierwszej połowie, po 30 minutach wygrywać 3 lub 4 do 0 i zamknąć ten mecz.Być spokojnym o wynik do końca. Nie zrobiliśmy tego, jakiś jeden głupi błąd. Później super, że Domen ratował nas przed przerwą. Wychodząc na drugą połowę i tak tę bramkę koniec końców dostaliśmy. W tej drużynie jest dużo charakteru, dużo jakości, dużo woli walki i po 3-2 na 3-3, po 3-3 na 4-3. Nieważne jak ważne żeby te trzy punkty, za każdym razem tutaj przy Okrzei. Pierwszy gol, który strzeliłam podczas tego meczu bardzo smakował, bardzo smakuje, bo jestem wychowankiem tego klubu. W wieku z 10 lat dołączyłem do Piasta i 19 lat czekałem na ten występ tutaj przy Okrzei.Tutaj mi się udało trenować, czasami może zagrać w rezerwach, w juniorach, ale nigdy nie wystąpiłem w pierwszej drużynie tutaj na stadionie. Wiele lat stałem za bramką, podawałem piłki, czy do Darkowi Treli, czy Kubie Szmatule. W końcu przyszedł moment dla mnie i cieszę się, że mogłem strzelić  bramkę. Te karne ćwiczyłem, chociaż nie tu w Piaście, tylko już w Motorze. W zeszłym sezonie czekałem na tego karnego, niestety nie doczekałem się. Dopiero tutaj w gliwickiach barwach mogłem tego karnego wykorzystać. Ta bramka bardzo smakuje, bo część rodziny była na trybunach, część znajomych i bardzo bardzo się z tego cieszę. 


Hugo Vallejo: To był bardzo szalony mecz. Myślę, że ciężko na to zapracowaliśmy. Od kontrolowaliśmy przebieg spotkania i pod koniec pierwszej połowy straciliśmy bramkę. Wisła zaczęła na nas wywierać presję i chciała stworzyć swoje okazje. Zasłużyliśmy na to zwycięstwo. W ostatnim tygodniu włożyliśmy dużo wysiłku żeby jak najlepiej przygotować się do tego meczu. Pogoda nam nie sprzyjała, było bardzo gorąco, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy. Trzy punkty zostają w Gliwicach. 


Samuel Ntamack: Jestem bardzo szczęśliwy. To był trudny i zwariowany mecz. Staraliśmy się kontrolować to spotkanie, w pewnym momencie zaczęliśmy to tracić. Nie mogliśmy stworzyć za wiele okazji i ta sytuacja pokazała nasz charakter. Nie poddaliśmy się i walczyliśmy do końca. Dzięki temu cieszymy się trzema punktami. Ten mecz był o tyle dla mnie szczególny, że zadebiutowałem na Okrzei 20 przed naszymi kibicami i udało mi się zdobyć bramkę. Z tego również bardzo się cieszę. 

 

Wypowiedzi trenerów: 

 

Mariusz Jop (trener Wisły Kraków): "Bardzo słabo zaczęliśmy to spotkanie. Pierwsze 20 minut mieliśmy bardzo dużo strat w fazach przejściowych i sporo problemów w grze wysokim pressingiem. Skorygowaliśmy kilka rzeczy i było już lepiej. Należa się pochwała dla zespołu, bo z sytuacji 0-2 dobrze zareagowali. Myślę, że w drugiej połowie w wielu fragmentach pokazywaliśmy to, co potrafimy robić. Byliśmy bardzo groźni w ataku, stwarzaliśmy dużo sytuacji, chociaż na pewno zbyt łatwo traciliśmy bramki. Nie przypominam sobie, żebyśmy w meczu ligowym stracili tyle goli. To na pewno jest coś, co musimy zdecydowanie poprawić. Druga połowa, jeśli chodzi o działania ofensywne była na dobrym poziomie. Gratuluję Piastowi zwycięstwa, a my musimy szybko otrzepać się po tej porażce i przygotować do kolejnego spotkania." 

 

Daniel Myśliwiec (trener Piasta Gliwice): "Cóż można powiedzieć, żeby chociaż trochę oddało to, co się wydarzyło. Jedno słowo: upiekło się. Po pierwsze anturaż taki, że piłkarze mogli się upiec, w sensie dosłownym, ale finalnie nam się “upiekło”. Jakby nie patrzeć, w ubiegłym tygodniu wykonaliśmy wiele fajnych rzeczy, ale na koniec porażka. Teraz… wiele, to jakby nic nie powiedzieć, ale bardzo, bardzo dużo dobrych rzeczy, z tym że daliśmy sami sobie wyzwanie, żeby tyle samo zrobić też złych rzeczy. Finalnie się upiekło i tu chodzi o wynik. Wielki szacunek dla piłkarzy, że dowieźli i wierzyli, pomimo tego, że mogliśmy zagrać koncert. To, nad czym pracowaliśmy i o czym rozmawialiśmy chociażby na konferencji przedmeczowej, czyli: naszym celem było zrobić wszystko, żeby jak najlepiej atakować i szybciej dostarczać piłkę. Liczba sytuacji była naprawdę imponująca i nie rozumiem, jak mogliśmy to zepsuć, albo bardziej próbować zepsuć. Spisuję to trochę na garb emocji, bo mi też bardzo zależało, żebyśmy wygrali pierwszy mecz domowy. Miałem takie poczucie, że bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy tego zwycięstwa, tym bardziej, że dawno nie mieliśmy okazji, żeby tu grać i wygrać. Ja też swoimi decyzjami chciałem być bezkompromisowy i zero-jedynkowy, a być może kiedy bardzo ci zależy na zwycięstwie i dobrym występie, to może warto, tak jak wcześniej, zachowywać spokój. Wtedy tego meczu też bym tak nie podgrzał. Cieszę się bardzo, że trzy punkty zostają przy Okrzei. Możemy wykorzystać to odrobinę do reklamy tego, że jednak warto przychodzić na nasz stadion, szczególnie w takich meczach."

 

Biuro Prasowe

GKS Piast SA